Pożegnanie lata i pierwsza sukienka z półkola

Choć wiele osób zaczyna swoją przygodę z szyciem od uszycia spódnicy z półkola, ja odwlekałam ten moment całkowicie zafascynowana ołówkowymi spódnicami. :) Ale widocznie na każdą szyjącą przychodzi pora na sukienkę z półkola, a efekty przedstawiam poniżej.

Materiał: Bawełna satynowana w ciekawy nadruk. Górę wykończyłam batystową podszewką. Miałam trochę za mało materiału by dół mógł być długości jaką lubię. By jej dodatkowo nie skracać podwinięciem, brzegi wykończyłam satynową lamówką, którą zastosowałam również do podkreślenia talii. Zamek o długości 40 cm wszyłam w lewym szwie bocznym i muszę przyznać, że jest to znacznie łatwiejsze rozwiązanie, niż wszycie 60 centymetrowego zamka na plecach. Polecam to rozwiązanie do letnich sukienek.

Model: Góra na podstawie wykroju Burda 11/2012 model 121, który już dobrze znacie, a dół to tytułowe półkole.

Dodatki: Sukienka jest tak kolorowa w moim odczuciu, że jedyny dodatek to ulubiony srebrny zegarek.

Szafir i onyks w sześciokącie

Tak polubiłam czerwony wisior, że postanowiłam spróbować połączenia innych kamieni z wyplataniem sześciokąta z koralików Toho Treasure w kolorze Nickel.

Rivoli Swarovskiego o średnicy 18mm:

Pięknie fasetowany onyks o średnicy 20mm:


Jak Wam się podobają nowe zestawienia?

Batystowa sukienka

Uszyłam sukienkę idealną na letnie upały, zachęciła mnie do niej pogoda oraz chabrowy batyst, który czekał na pomysł i wolny czas.


Materiał: Delikatny chabrowy batyst zakupiony rok wcześniej. Dopiero upały zmobilizowały mnie do tego by spróbować swoich sił przy szyciu z tak cienkiego materiału, okazało się to nie takie trudne. Dodatkowo na dół sukienki zastosowałam moją ulubioną podszewkę wiskozową – cienką, miłą dla ciała i elastyczną.

Model: Góra: Burda 7/2015 model 113, a dół:  Burda 11/2012 model 122 poszerzona i zmarszczona, bo w pasie wszyłam cienką gumkę, by materiał w talii ładnie się układał pod paskiem.

Trudności: Wykrój na bluzkę jest bardzo prosty, ale trochę przesadziłam ze skracaniem i dopasowaniem długości przodu do mojej sylwetki, przez co zaszewka z przodu wyszła odrobinę za wysoko. Nie mniej jednak sukienka bardzo dobrze mi służyła podczas tegorocznych upałów. :)

Projekt Matthew Williamsona po raz drugi

Tak polubiłam ten wykrój projektanta za niebanalne cięcia, że po pół roku postanowiłam uszyć drugą realizację (pierwszą prezentowałam całkiem niedawno). Tym razem zadbałam o to by piękne linie modelu zostały podkreślone poprzez zastosowanie tkanin w dwóch kolorach – wybór padł na moje ulubione połączenie… niebieskości. 😉

Wybaczcie, ale zupełnie nie umiem pozować, mam nadzieję, że sukienkę jako tako widać. :)  A teraz garść informacji technicznych.

Materiał: Wybrałam jasny bawełniany jeans oraz granatowy len, obie tkaniny są bez elastanu co spowodowało, że potrzebne było dodanie luzu w szerokości, by ubranie nie krępowało ruchów. Podczas szycia materiały nie sprawiały żadnych trudności, wręcz szyło się bardzo sprawnie. Dodatkowo zastosowałam moją ulubioną podszewkę wiskozową – cienką, miłą dla ciała i elastyczną.

Model: Burda 9/2012 model 134. Model ten uważam za jeden z ciekawszych, bardzo lubię sukienki z ciekawymi cięciami w talii.

Trudności: Wykrój nie należy do najłatwiejszych, ale o tym napisałam więcej przy prezentowaniu pierwszej realizacji. Wcześniej nie wspomniałam tylko, że sukienka ma dziwnie wyprofilowane biodra, zaraz pod talią tworzyły się dziwne bufki – wymagało to wymodelowania, ale efekt uważam za zadowalający.

[EDIT 28.10.2015]

Redaktorzy Burda zrobili mi niemałą niespodziankę w listopadowej Burdzie, drukując w tak znamienitej gazecie krawieckiej zdjęcie uszytej przeze mnie sukienki – lewy dolny róg. :)

Ela w Burda 10 2015

Lapis Lazuri

Kamieniem, który zawsze wzbudza we mnie pełen zachwyt jest właśnie lazurowy jaspis z drobinkami pirytu. Kiedy zobaczyłam piękny trójkątny okaz w znajomym sklepie z kamieniami postanowiłam oprawić go w koraliki Toho w kolorze Nickiel metodą *geometrycznego koralikowania i tak powstał ten wisior. :)

Korzystałam z umiejętności nabytych na spotkaniuKoralikową Weraph oraz z książki Diane Fitzgerald’s Shaped Beadwork.

* geometryczne koralikowanie – wymyślona na poczekaniu nazwa.

Lniana sukienka w morskim kolorze

Muszę się przyznać, że bardzo lubię len, którego jedyną wadą jest duża gniotliwość, ale można się z tą jego cechą zaprzyjaźnić. W lnianych tkaninach cenię sobie właściwości antybakteryjne, lecznicze oraz antyalergiczne. Jednocześnie lubię to, że są bardzo trwałe, oddychające i przewiewne, co niezwykle podnosi komfort użytkowania odzieży z nich uszytej. Dlatego kiedy zobaczyłam na sklepowej półce piękny len w kolorze morsko-niebieskim postanowiłam uszyć z niego letnią sukienkę.

Wybrałam prosty i sprawdzony wykrój z Burdy 11/2012, tym razem z ołówkowym dołem – szyłam już z niego żakardową sukienkę. Jedyną zmianą są kimonowe rękawki, które wykonałam według sposobu prezentowanego na blogu Marchewkowej:

Materiał: Morsko-niebieski len bez elastanu i dodatków. Świetnie mi się szyło, materiał jest bardzo podatny na układanie. Jedynie przy wycinaniu wykroju musiałam uważać, by się nie przesuwał – trudno było dopilnować nitki prostej.

Model: Burda 11/2012 model 122, sprawdzony i bardzo przeze mnie lubiany. Wykrój jest prosty, a jedyną trudność może sprawić ładne zszycie zaszewek i dopasowanie szwów przy wszyciu zamka przy łączeniu góry z dołem. By sobie z tym poradzić korzystałam ze sposobu przedstawionego przez Pracownię stroju.

Trudności: Okazało się już po uszyciu, że rozporek z tyłu ma za nisko swój początek, przez co przy chodzeniu mam delikatne uczucie skrępowanych ruchów. Przy kolejnych realizacjach tego wykroju na pewno wezmę to pod uwagę. :)

Blue dress

Nie da się ukryć, że moim ulubionymi kolorami są wszystkie odcienie niebieskiego i granatu, więc kiedy w styczniu zobaczyłam w moim ulubionym sklepie piękną ciepłą wełnę w kolorze melanżowego jeansu zareagowałam pełnym zachwytem. :) Postanowiłam uszyć wygodną i jednocześnie bardzo ciepłą sukienkę z kontrafałdami.

Skorzystałam ze sprawdzonego wykroju, ale postawiłam sobie zadanie by dobrze dopasować sukienkę do mojej figury. Niestety wydłużyło mi to pracę o dobrych kilka godzin – co w moim przypadku przełożyło się na kilka tygodni szycia w tzn. „międzyczasie”. Pod koniec miałam ochotę rzucić ją w kąt, ale udało mi się zmobilizować i wykończyć zanim trafiła do pudła. :) Nie zdążyłam jednak przed przyjściem wiosny, więc do zdjęć założyłam sukienkę pierwszy raz, a teraz czeka na jesień.

Kontrafałdy2Kontrafałdy1 Kontrafałdy3

Poprawki: Posiłkując się wiedzą z książki Sarah Veblen wybrałam nadmiar wysokości ramienia, przez co musiałam sobie poradzić ze zbyt dużym obwodem rękawa do wszycia. :) By zmniejszyć obwód rękawa zrobiłam na nim zaszewki na wysokości szwu ramieniowego, co odrobinę widać na zdjęciu:

Materiał: Niebieska melanżowa wełna dość mocno drażni skórę, więc wykończyłam sukienkę wraz z rękawami podszewką wiskozową. Co prawda podszewka nie chroni całkowicie od tego uczucia, ale dzięki niej mogę nosić sukienkę w miarę komfortowo.

Model: Burda 11/2012 model 121, sprawdzony i bardzo przeze mnie lubiany również w wersji ołówkowego dołu.

Trudności: Dużo uwagi poświęciłam ładnemu ułożeniu kontrafałd, ale jestem umiarkowanie zadowolona z efektu – nierówno się załamują.

„Wiosna, ach to Ty”

Drzewa budzą się do życia i czuć już powoli zbliżającą się wiosnę mimo ostatnich deszczowych dni, co powoduje we mnie potrzebę otaczania się żywymi barwami oraz dobierania kontrastowych połączeń. Stąd też prezentuję pierwszą realizację pomysłu sukienki w tym bardziej kolorystycznie-wiosennym klimacie.

Materiał: Wrzosowa tkanina to bawełna o fakturze drobnego „plastra miodu”, która niestety bardzo się gniecie, ale jej zaletą jest elastyczność, przez co wygodnie się nosi. Chabrowa tkanina jest wełniana, niestety trochę „gryzie”, ale jej elastyczność również sprawia, że sukienka jest wygodna. Obie tkaniny zakupiłam w moim ulubionym sklepie przy ul. Grochowskiej 324.

Model: Model 3E z Burdy SZKPK 2/2013.

Trudności: Rozmiar, który wybrałam z tabeli Burdy na podstawie moich wymiarów okazał się dużo za duży, więc po próbie dopasowania sukienki do mojej sylwetki wyszły mi drobne nierówności z tyłu. Jako, że zaszewki na wysokości talii nie są pionowe, ich wybranie sprawiło, że sukienka przestała się dobrze układać. Po ułożeniu rękawów, również można poznać, że sukienka nie leży idealnie. Jednak postanowiłam nie podchodzić do niej zbyt surowo i mimo tych niedoskonałości przyjemnie się ją nosi. Wszycie podszewki wygładziło linie i trochę poprawiło efekt końcowy.

Na pewno powstaną kolejne realizacje na podstawie mniejszego szablonu, ponieważ, ten wykrój świetnie nadaje się do odważnych połączeń kolorystycznych. :)

Sukienka z kontrafałdami

W mojej szafie przybywa własnoręcznie uszytych sukienek i oczywiście nie mogło zabraknąć sukienki z kontrafałdami.

Kolor granatowy od dłuższego czasu jest moim ulubionym, dlatego nie wahałam się uszyć tej sukienki z cienkiej granatowej bawełny z lekko satynowym wykończeniem. Wykonanie jej zabrało mi trochę czasu, ale warto było się natrudzić. (Pierwszy raz wszywałam rękawy w tkaninie, (a nie w dzianinie) więc nie obyło się bez prucia)

Wykrój: Burda 11/2012 model 121,  materiał to bawełna satynowana.

Jestem też dumna z równego zszycia zaszewek górnej i dolnej części sukienki.

Sukienka stała się jedną z moich ulubionych, a prostota modelu pozwala na różne wariację i eksponowanie ciekawych tkanin. Już dziś wiem, że na pewno powstanie nie jedna sukienka z tego modelu.

 

Sukienka z dzianiny żakardowej

Poniżej prezentuję własnoręcznie uszytą sukienkę. Wykorzystałam wykrój z czasopisma Burda i jestem naprawdę dumna z efektu. :)

Wykrój: Burda 11/2012 model 122,  materiał to dzianina żakardowa.

Czytaj dalej Sukienka z dzianiny żakardowej