Kurza stopka – projekt JC de Castelbajac po raz trzeci

W poprzednich wpisach pokazywałam już moje dwie realizacje wykroju wg. projektu znanego artysty JC de Castelbajac (szaraczerwona sukienka). Mój zachwyt nad tą formą nadal trwa, dzięki czemu powstała sukienka z pięknej luźno tkanej wełny we wzór jasno-szarej kurzej stopki i tkaniny poliestrowej.

A tu zdjęcie materiału z bliska:

Kurza stopka3

Materiał: Luźno tkana wełna we wzór kurzej stopki w kolorze jasno szarym i złamanej bieli zakupiona w moim ulubionym sklepie na Grochowskiej. Jestem szczerze zachwycona tą tkaniną, ponieważ jej kolor sprawia, że wyglądam w sukience na bardzo wypoczętą – tak mnie rozświetla. :) Na zdjęciach wyszła odrobinę ciemniejsza niż w rzeczywistości. Dodam, że z luźno tkanej tkaniny powinno się szyć odzież nieprzylegającą do ciała, ponieważ może się „rozejść” na szwach, podczas szycia wszystkie nośne szwy podkleiłam fizeliną by uniknąć takiego efektu.

Model: Burda 12 2014 model 136. Projekt według pomysłu JC de Castelbajac to mój jedyny pudełkowy wykrój, który szczerze lubię nosić. Główną jego zaletą są wielkie kieszenie z klapkami i pikowany kołnierz.

Trudności: Przyznam szczerze, że to trudny model dla osoby początkującej. Wszycie zaokrąglonych kieszeni i klapek było dla mnie wyzwaniem mimo treningu na dwóch poprzednich egzemplarzach. Bardzo czasochłonne było też przepikowanie kołnierza. Żeby uwydatnić efekt pikowania, oprócz przyklejenia fizeliny na obu stronach, wszyłam w środek również kawałek drapanej, puszystej dzianiny dresowej – efekt jest dla mnie bardzo zadowalający. Dla własnej wygody szycia uprościłam wszywanie kieszeni w szwie bocznym – wszyłam zwykłe kieszenie wpuszczane bez skomplikowanej konstrukcji zaproponowanej przez Burdę.

Serdecznie dziękuję za zdjęcia mojemu zdolnemu fotografowi. :)

[EDIT]

W tegorocznej kwietniowej Burdzie zostało wydrukowane zdjęcie mojej sukienki, było to dla mnie bardzo miłą niespodzianką. :)

Ela w Burda 4 2015

Sukienka według projektu Matthew Williamsona

Ponad rok temu, kiedy zaczynałam przygodę z szyciem, projekt Matthew Williamsona tak bardzo mi się spodobał w archiwalnej Burdzie 9/2012, że stał się niemałym mobilizatorem do podjęcia starań w nauce szycia. :)

O realizacji tego projektu marzyłam około roku, aż w grudniu 2014 poczułam się na siłach i zasiadłam do pracy.

Materiał: Bawełnę satynowana z niewielką domieszka elastanu w ciekawym odcieniu granatu i w dobrym gatunku kupiłam przypadkiem w sklepie w Uniwersamie Grochów. Bardzo dobrze mi się nosi tę sukienkę, a po kilku praniach nie ma śladu użytkowania. Podczas szycia materiał nie sprawiał najmniejszych problemów, jedyną jego wadą jest duża gniotliwość charakterystyczna dla tkanin bawełnianych.

Model: Burda 9/2012 model 134. Ten numer Burdy jest jednym z moich ulubionych, zawiera wiele ciekawych wykrojów sukienek i bluzek damskich.

Trudności: Model nie należy do najłatwiejszych, dlatego przed podjęciem tego wyzwania szyciowego uszyłam kilka prostych sukienek. Przy nauce wszywania kąta ostrego posiłkowałam się zdjęciowym kursem przygotowanym przez Kamelperd, za udostępnienie którego bardzo dziękuję. :) Niestety sukienka w zwykle używanym przeze mnie rozmiarze okazała się trochę przyciasna, więc przy szyciu drugiej wersji mam zamiar dodać większe zapasy na szwy by nie opinała tak bioder.

Zmiany: Oprócz dopasowania wysokości tyłu i przodu do mojej sylwetki zmieniłam też kształt dekoltu tyłu. W pierwowzorze tył ma dość duże wycięcie, które uznałam za zupełnie niepraktyczne, dlatego tył sukienki po prostu zabudowałam.

Projekt JC de Castelbajac po raz drugi

Sukienka z grudniowej Burdy tak przypadła mi do gustu, że uszyłam kolejne realizacje tego modelu.

Pierwszą realizację prezentowałam jakiś czas temu. Przy szyciu trafiłam na kilka trudności (wszycie zaokrąglonych kieszeni, kieszeni „wpuszczanych” – innych konstrukcyjnie, dużo pracy przy wykończeniu pikowanej stójki), które sprawiły, że szara sukienka nie była równo uszyta, ale mimo to uwielbiam ją nosić. Model okazał się tak wygodny, a jednocześnie kobiecy i szykowny, że postanowiłam pokusić się o kolejne realizacje.

W tym poście prezentuję drugą z nich wykonaną z ciemno czerwonej bawełny o strukturze podobnej do tkanin używanych do produkcji krawatów – niestety nie udało mi się pokazać tego na zdjęciu. Czerwoną sukienkę szyło mi się dużo łatwiej („ćwiczenia czynią mistrza”), kieszenie nie nastręczały już trudności na łukach, bo wypracowałam sposób równego ich wszycia – z czego jestem bardzo dumna. Nie upraszczałam w niej skomplikowanej konstrukcji wpuszczanych kieszeni (ich wszycie kosztowało mnie dużo czasu i wysiłku, co skłoniło mnie do uproszczenia przy kolejnych realizacjach), efekt końcowy bardzo mnie zadowala.


Czerwona bawełna okazała się zbyt cienka do tego modelu, co niestety widać z tyłu i przy użytkowaniu kieszeni – zbyt łatwo się naciąga i gniecie. Szczerze polecam dobieranie grubszych tkanin do tego projektu.


Materiał: Czerwona tkanina bawełniana o „krawatowym” splocie oraz granatowa tkanina bawełniana, gładka i odrobinę grubsza od czerwonej. Kieszenie w pierwszej realizacji wykonałam z tego samego granatowego materiału.

Model: Ostatnio mój ulubiony – model 136 z Burdy 12/2014. Projekt według pomysłu JC de Castelbajac.

Sukienka według projektu JC de Castelbajac

Projekt światowej sławy francuskiego projektanta Jean-Carlesa de Castelbajac, który pojawił się  w grudniowej Burdzie, zaciekawił mnie wielkimi kieszeniami, ale od razu skreśliłam go z listy sukienek do zrealizowania, jako strój kompletnie nie podkreślający talii. Dopiero po obejrzeniu realizacji Pracowniastroju.pl z kontrastowymi kieszeniami zakochałam się w tym projekcie bez pamięci, co poskutkowało tym, że właśnie szyję czerwoną wersję z granatowymi kieszeniami, a w planach mam jeszcze uszycie sukienki z tego wykroju dla bliskiej osoby.

Jest to wykrój wymagający czasu i uwagi, ale warty tego wysiłku. Miałam trudność z poprawnym wszyciem części bocznych – niestety trochę ponaciągałam je na łukach i z wszyciem przesuniętych kieszeni w szwie również nie poszło mi łatwo. Kiedy uporałam się z powyższymi rękawy poszły już gładko, a stójka wymagała precyzji, ale nie sprawiała większych trudności przy pikowaniu. Memu mężowi zawdzieczam pomysł na ciekawe wykończenie dołu i rękawów mankietami. :)

Oba materiały kupiłam w moim ulubionym warszawskim sklepie na Grochowskiej. Są to tkaniny bawełniane, ale przypominają sztywnością i zwartym splotem tkaniny konfekcyjne z wełny – świetnie się noszą i nie „gryzą”, zatem przy tej realizacji zrezygnowałam z podszewki.

Burda zaproponowała taką realizację:

 

Wspomnę tylko, że szalone pomysły tego projektanta upodobała sobie m.in. Lady Gaga

Jak Wam się podoba moja realizacja sukienki z wielkimi kieszeniami?

 

[EDIT]

W tegorocznej kwietniowej Burdzie zostało wydrukowane zdjęcie tej sukienki, było to dla mnie bardzo miłą niespodzianką.  :)

Ela w Burda 4 2015